|
| Wieści Podwarszawskie - wydanie internetowe | 8 maja 2005 nr 18 (733) 7 3 |
 |

8 maja 2005 nr 18 (733) Wyprzedził śmierć
WARMIAKI (pow. wołomiński) Cztery osoby, w tym 3-letnie dziecko
zginęły w karambolu na trasie krajowej Mińsk Mazowiecki - Łochów. Wypadek spowodował policjant, inspektor Komendy Stołecznej. Na zdjęciu wrak forda escorta, którym na komunię podróżowała rodzina spod Radomia. Mężczyźnie za nieumyślne spowodowanie śmierci grozi 8 lat więzienia.
Brawurowa jazda, wyprzedzanie "na trzeciego" i nadmierna prędkość. To przyczyny
tragicznego w skutkach wypadku drogowego w miejscowości Warmiaki (gm. Jadów). W zderzeniu samochodu osobowego z tirem zginęła cała rodzina jadąca na komunię.
Dramatycznie rozpoczął się długi weekend na drogach powiatu wołomińskiego. W sobotę około godziny 11.20 na krajowej drodze nr 50 we wsi Warmiaki doszło do wypadku, w którym zginęły 4 osoby. Sprawca wypadku 48-letni policjant nie odniósł żadnych obrażeń.
Pirat drogowy
Krzysztof M. (21 lat w policji) wracał z Komendy Stołecznej do domu, jechał z żoną i dzieckiem srebrnym fordem escortem. Były doskonałe warunki do podróżowania. Funkcjonariusz jechał szybko, wyprzedzał kolumnę samochodów. W pewnym momencie naprzeciwko pędzącego auta pojawił się tir z naczepą. Krzysztof M. chcąc uniknąć czołowego zderzenia z ciężarówką próbował wrócić na swój pas ruchu. Podczas tego manewru uderzył jadącego poprawnie czerwonego forda i zepchnął go na lewą stronę jezdni wprost pod nadjeżdżającego tira. Uderzenie było tak silne, że auto osobowe zostało dosłownie zmiażdżone, a 14-tonowy renault wpadając do rowu zderzył się jeszcze z nissanem. Ford sprawcy zatrzymał się na poboczu. Krzysztof M. policjant nie będący wówczas na służbie, jego żona i syn wyszli z wypadku bez szwanku.
Zginęła cała rodzina
W wyniku zderzenia tira z fordem zginęła cała rodzina jadąca na komunię. Śmierć na miejscu ponieśli siedzący z przodu kierowca - Marek R. (33 lata), jego żona Wioletta (32 lata). Z tyłu feralnego escorta siedziała babcia wraz z wnuczkami. Niestety kobieta, Stefania R. (64 lata) zmarła po kilkudziesięciu minutach w węgrowskim szpitalu. Poważnie rannych chłopców Kacpra (3 latka) i Patryka (6 lat) śmigłowiec natychmiast przetransportował do szpitala na ulicę Niekłańską w Warszawie. Młodsze dziecko zmarło jednak w poniedziałek nad ranem, miało bardzo poważny uraz głowy. Osierocony, 6-letni Patryk walczy o życie.
Samochód jadącej spod Radomia rodziny został całkowicie zniszczony. Zakleszczone we wraku ciała musieli wydobywać strażacy.
- To był makabryczny widok. Przez nierozwagę i głupotę jednego kierowcy zginęło tyle niewinnych osób - powiedział nam jeden ze świadków wypadku.
Części karoserii i silnik leżały kilkadziesiąt metrów od miejsca zdarzenia. Trasa była zablokowana aż do wieczora. Policja sprawnie organizowała objazdy i nadawał komunikaty do stacji radiowych.
- Przy takim uderzeniu, żaden samochód nie miałby szans. Tu nie było czasu na jakąkolwiek reakcję ze strony kierowcy. Ewidentny błąd popełnił wyprzedający wszystkich kierowca forda - powiedział nam specjalista od udzielania pomocy drogowej.
Policjantowi grozi 8 lat
Gdyby nie będąca na miejscu policja, sprawca wypadku Krzysztof M. zostałby dosłownie zlinczowany na miejscu tragedii przez gapiów i innych uczestników zdarzenia. To przecież przez jego brawurę i nieostrożność zginęła cała rodzina, a on wyszedł z wypadku bez jednego zadrapania.
Wobec Krzysztofa M. 48 - letniego funkcjonariusza z wydziału kadr Komendy Stołecznej Policji zostało wszczęte służbowe postępowanie dyscyplinarne. Został mu także postawiony zarzut z artykułu 177 par.2 kodeksu karnego*. Mężczyzna był trzeźwy. Krew została mu pobrana w obecności prokuratora. Za nieumyślne spowodowanie śmierci grozi, mu nawet 8 lat więzienia.
*Art. 177 par.2 Kodeks Karny
Jeśli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Jakub Pietrzak
Dodał: arra (05/06/05, 22:11, ip: 212.122.206.149): o tej tragedii dowiedzialam sie w dosyc brutalny sposob - rzadko bywam w stolicy i akurat dzis (piatek 6 maja) stalam w typowym warszawskim korku a na pasie obok 2 wozy firmy pogrzebowej z 4ma trumnami. na najmniejszej z nich napis "KACPER żyl lat 3"... |
Dodał: Misiulek (05/14/05, 02:03, ip: 192.168.7.110): Brak słów, nic tylko brak słów :-( |
Dodał: hwdp (05/27/05, 22:25, ip: 83.17.167.134): hwdp |
|
|

|